Sprawy dotyczące kredytów frankowych od lat dominują w polskich sądach. Rosnąca liczba wyroków unieważniających umowy frankowe nie jest przypadkiem. Większość z nich zawiera tzw. klauzule abuzywne, czyli niedozwolone postanowienia umowne. Ale co dokładnie sprawia, że sądy uznają te umowy za nieuczciwe? Jakie przepisy banki naruszały i dlaczego dzisiaj kredytobiorcy wygrywają swoje sprawy? W tym wpisie omawiamy najważniejsze powody, dla których umowy frankowe są uznawane za abuzywne, jasno, rzeczowo i bez prawniczego żargonu.
Klauzule przeliczeniowe dawały bankom pełną swobodę
Najczęściej wskazywanym przez sądy problemem są klauzule przeliczeniowe, które określały, w jaki sposób bank przeliczał:
- kwotę wypłacanego kredytu na CHF (przy uruchomieniu kredytu),
- wysokość spłacanych rat (przy każdej spłacie),
- saldo pozostałe do spłaty.
W praktyce wyglądało to tak, że bank jednostronnie ustalał kurs franka, według którego wszystko było przeliczane. Kredytobiorca nie wiedział:
- jak tworzona jest tabela kursów,
- jakie czynniki wpływają na wysokość kursu,
- czy kurs jest w ogóle rynkowy.
Sądy uznają, że takie postanowienia są sprzeczne z dobrymi obyczajami, bo bank, silniejsza strona umowy, miał nieograniczoną władzę nad wysokością zobowiązania klienta.
Brak rzetelnej informacji o ryzyku kursowym w przypadku kredytów frankowych
Drugim kluczowym powodem abuzywności jest to, że banki nie informowały uczciwie o ryzyku kursowym, mimo że ryzyko było ogromne. Kredytobiorcy słyszeli zwykle:
- że frank jest stabilny,
- że kredyt jest bezpieczny,
- że ryzyko wzrostu kursu jest niewielkie.
Rzeczywistość pokazała coś zupełnie innego – po kryzysie kurs CHF wzrósł o kilkadziesiąt procent, a raty i salda kredytów skoczyły w górę często o setki tysięcy złotych.
Trybunał Sprawiedliwości UE wielokrotnie podkreślał, że bank musi przedstawić ryzyko w sposób pełny, jasny i zrozumiały, a nie tylko ogólnikowym zapisem w umowie. Wielu frankowiczów nie miało świadomości, że:
- rata może wzrosnąć o 50%, 100% lub więcej,
- saldo kredytu może rosnąć mimo wieloletniej spłaty.
Tak poważne ryzyko, przedstawione w sposób nieadekwatny, czyni postanowienia umowy nieuczciwymi.
Myląca konstrukcja kredytu „denominowanego” lub „indeksowanego”
Banki tworzyły produkty oznaczone jako:
- kredyt indeksowany do CHF,
- kredyt denominowany w CHF.
Nazwa sugerowała, że to kredyt związany z frankiem, ale w praktyce klient otrzymywał i spłacał złotówki, a CHF istniał jedynie jako sposób przeliczeń.
Sądy wskazują, że:
- konstrukcja była nieprzejrzysta,
- kredytobiorca nie rozumiał, jak faktycznie działa mechanizm indeksacji,
- rzeczywiste ryzyko było większe, niż mogło się wydawać.
Brak przejrzystości i skomplikowanie produktu to kolejny element prowadzący do abuzywności.
Rażąca dysproporcja praw i obowiązków stron
Kolejną podstawą uznania umów za abuzywne jest brak równowagi między prawami banku a prawami klienta.
Bank:
- ustalał kurs według własnych tabel,
- mógł w sposób arbitralny wpływać na wysokość długu,
- nie ponosił praktycznie żadnego ryzyka kursowego.
Kredytobiorca:
- brał na siebie całe ryzyko walutowe,
- nie miał narzędzi, by kontrolować sposób przeliczeń,
- nie wiedział, jakie mogą być konsekwencje zmiany kursu.
Tak duża asymetria jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami, co przesądza o abuzywności klauzul.
Sądowa konsekwencja: unieważnienie umowy
Jeżeli w umowie znajdują się niedozwolone postanowienia, to zgodnie z prawem konsumenckim: takie postanowienia nie wiążą klienta od samego początku.
W przypadku umów frankowych oznacza to zwykle, że:
- nie da się utrzymać umowy po usunięciu klauzul abuzywnych,
- umowa zostaje unieważniona w całości,
- strony rozliczają się wzajemnie z tego, co zapłaciły.
Dla wielu frankowiczów oznacza to koniec kredytu, zwrot nadpłat i uwolnienie się od dalszego ryzyka.
Umowy frankowe są uznawane za abuzywne przede wszystkim dlatego, że:
- dawały bankom nieograniczoną swobodę w ustalaniu kursów,
- nie informowały rzetelnie o ogromnym ryzyku kursowym,
- miały nieprzejrzystą konstrukcję,
- prowadziły do rażącej nierównowagi praw stron.
To połączenie powoduje, że sądy masowo unieważniają te umowy, przywracając równowagę i chroniąc konsumentów.





